Dlaczego tak, a nie inaczej.

Zanim stało się nas pięcioro, było nas dwoje. Poznaliśmy się na wyjeździe. Razem wędrowaliśmy po kolejnych ścieżkach kolejnych miast w kolejnych państwach na kolejnych kontynentach.
Książki podróżnicze, przewodniki, mapy zajmują zdecydowanie największą ilość półek w naszej bibliotece.
Podróżowanie jest w nas.
Pewnego dnia do naszego duetu dołączył Tolek. Zanim się pojawił zastanawialiśmy się, jak bardzo ograniczy to nasze wyjazdy. Jak bardzo je zmieni. Czy nasze plany zostaną zredukowane tylko do rezerwowania ofert „all inclusive – w tym niania w hotelu”, oczywiście w bezpiecznych, cywilizowanych kurortach? Czy w ogóle uda nam się wyjechać z domu?
W pewien poniedziałkowy poranek Tolek pojawił się. Ziewnął. Przetarł oczy. Otworzył usta.
– Dokąd jedziemy? – spytał.
I poszedł spać na cztery dni.
 
A potem z trójki czwórką się staliśmy. Podczas jednej z naszych podróży dołączył do nas Kaj. Gdzieś w Finlandii załatwił sobie wizę turystyczną na 9 miesięcy, by następnie w pewien marcowy bardzo wczesny poranek przekształcić ją w prawo stałego pobytu. I tak oto zaczęliśmy podróżować w czwórkę.
chłopaki_18x24
Na końcu dołączyła do nas rozbójniczka Stefania. Tak bardzo chciała zdążyć na kolejne wyprawy, że przyszła na świat dwa miesiące wcześniej. I jak tylko wyszła z inkubatora, pokazała nam, że jest dzielną i upartą Włóczykijką i możemy wpisać ją na listę współuczestników dalszych podróży.
Jeździmy więc w piątkę. Nic ekstremalnego, nie zdobywamy ośmiotysięczników z dziećmi na plecach zamiast butli tlenowych, nie robimy raftingu po Amazonce, nie skaczemy ze spadochronem nad wulkanami. Trójka dzieci dostarcza wystarczająco dużo wrażeń i adrenaliny.
A ten blog… Tu zapisujemy chwile. To nasz rodzinny pamiętnik, coś, co chcemy zostawić dla dzieciaków. Może kiedyś, jak będą mocno zaawansowanymi nastolatkami głosującymi za odebraniem rodzicom prawa głosu, przeczytają fragment lub dwa i choć trochę odpuszczą, bo przypomną sobie chwile, gdy byliśmy zgraną drużyną. Lub gdy sami będą dorośli, a nas już nie będzie, to ruszą w jedną z tych tras ze swoimi dziećmi? Kto wie.
Nie jest to więc blog podróżniczy, mimo, że jest o podróżach. Nie znajdziecie tutaj informacji, kontaktów, cen biletów i adresów. Porady być może, ale raczej przy okazji.
Nie mamy ambicji być blogiem roku, startować w konkursach, walczyć o reklamodawców. To czysto prywatne zapiski, bez oglądania się na słupki poczytalności. Ale miło nam będzie, jeśli czytanie naszej historii zapełni wam ciekawie czas lub zainspiruje was do ruszenia swoją drogą.
Z uśmiechniętymi pozdrowieniami,
Ala, Stefka, Tolek, Kaj i Michał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *