Sekretne życie ślimaków (tylko dla czytelników o mocnych nerwach!)

Zbieraliście kiedyś muszle na plaży? Każda z nich ma swoją historię, trzeba tylko wiedzieć jak ją czytać.

 IMG_0543
Mieszkańcy muszli budują swoje domy do obrony przed wrogiem, często mieszkańcami innych muszli. Mimo swego obronnego charakteru, niektóre z nich są całkiem gustownie urządzone w środku.
IMG_2085
Każde z widocznych okien rezydencji ma swoją funkcję: wciąganie wody z pokarmem, zrzut wody przefiltrowanej, usuwanie nieczystości itd. W miarę rozbudowy pałacu budowane są nowe okna, stare zamykane a istniejące mogą zmieniać swoją funkcję. Muszla rośnie tak, by pasować do coraz większego lokatora.
IMG_2102
Jej głównym zadaniem jest chronić miękkie ciało i kluczowe organy wewnętrzne. Czy jest to obrona skuteczna? Różnie bywa. Właściciel tego domu został zaatakowany kroplą żrącej śliny a następnie strawiony we własnych pieleszach i wyssany.. wprost do innej muszli.
IMG_2091
Wśród muszlowych drapieżników prym wiodą ślimaki. Na pewno widzieliście kiedyś taką konchę:
IMG_2075
Charakterystyczna rurka osłania ryjek i kolec jadowy który wystrzeliwywany jest na odległość kilku centymetrów. Kolec jak harpun ciągnie za sobą „linę” którą ślimak przyciąga zdobycz do siebie a następnie wyrzuca na zewnątrz część swojego ciała, obejmuje ofiarę i w całości wciąga do muszli. W ten sposób ślimak potrafi pożreć zwierzę rozmarów podobnych do własnych.
Gdyby jednak strzał nie był celny, zawsze można go powtórzyć. W magazynku może znajdować się 20-30 strzałek. Od wytrawnego zbieracza i kolekcjonera muszli (muszlarza?) wiem że przy spokojnej wodzie dobrze słychać stukanie ślimaczych harpunów o dno łodzi.
 IMG_2099
Strzałki są zatrute i to dość perfidnie, bo mieszaniną ponad 100 różnych toksyn. Z tego powodu na jad ślimaka nie ma antidotum. Wiedzą o tym dobrze nurkowie, zwłaszcza ci, którzy żyją ze zbierania muszli. Jedynym sposobem ratowania ofiary jest podtrzymanie życia do czasu aż jad się rozłoży. Jeżeli ślimak należy do gatunku polującego na drobne ofiary (wąski otwór muszli) i jadu jest niewiele, są szanse na przeżycie, są jednak gatunki u których jad jednego osobnika wystarczy do zabicia kilkuset ludzi.
IMG_2101
Dodam jeszcze tylko że to miłe stworzenie wcale nie musi być widoczne, może leżeć zagrzebane w piasku czekając na ofiarę. Nie zapoluje na człowieka celowo (są jednak granice do których mały ślimak może się rozciągnąć) ale nadepnięty może nie zachować zimnej krwi..
 IMG_2110
Teraz już domyślacie się dlaczego ceny muszli mogą osiągać kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Dla kolekcjonera oprócz gatunku liczy się kolor i stan konchy. Większość pamiątek znalezionych na plaży jest biała albo blada. Jest tak dlatego że ich mieszkańcy umarli dawno temu i barwnik zdążył się już wypłukać. Oryginalnie muszle mają najróżniejsze kolory, które zależą od jadłospisu ślimaka.
 IMG_2079
Naprawdę cenne okazy uzyskuje się nurkując. Zainteresowanie jest na tyle duże, że stanowi zagrożenie dla przybrzeżnych ekosystemów. Małże żyją w koloniach. Odkrycie dobrej kolonii może nurkowi zapewnić kilka miesięcy wygodnego życia, ale bardzo często oznacza jej doszczętną zagładę. Żeby temu zapobiec wprowadzane są licencje na handel i limity ilości muszli wynoszonych dzienne z morza. Niestety mało skuteczne, zawodowcy wiedzą jak ukryć i przechować zdobycz pod wodą.
IMG_2093
Wszystkiego tego i znacznie więcej można dowiedzieć się wstępując do niepozornego niebieskiego domu z szyldem „Muzeum Muszli” w Sheffield, a więc nie tak znowu blisko wody. Opowieść jego właścicieli, muszlarzy pasjonatów, była tak zajmująca, że kiedy wreszcie spojrzałem na zegarek  muzeum było już od godziny zamknięte, a słońce powoli chowało się za horyzontem. Od tej wizyty jeszcze bardziej lubię spacery plażą, ale już nigdy nie będę już umiał spojrzeć na moje ogrodowe winniczki tak jak dawniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *