W Cieniu Skarpy

Kakadu to osobliwe miejsce. Z folderu dowiecie się że jest na liście World Heritage jako jeden z niewielu parków chroniących zarówno wartości przyrodnicze – rozlewiska rzeki Alligator, jak i kulturowe – malunki naskalne nieprzerwanie opisujące rzeczywistość od czasów prehistorycznych do współczesnych. Ta ciągłość jest dosłowna. Malowano dopóki starczyło miejsca na ścianie, a potem od nowa, rysunki maja więc wiele planów. Jednak te, które znamy, to wierzchołek góry lodowej. Szacuje się że wiemy o jakichś 2% istniejących rysunków.Park ma powierzchnię 19,8 tys. km kw. Dla porównania województwo Mazowieckie ma 35,5 tysiąca. Od zachodu graniczy on ze Skarpą, Kamiennym Krajem albo, posługując się ciągle jeszcze oficjalną nazwą, Ziemią Arnhema – to kolejne 97 tys. km kw. Oba te obszary zamieszkane były od 50 000 lat. To właśnie tam w większości są ukryte pozostałe malowidła. Ich poszukiwanie jest ciężką pracą. Nie da się ich wypatrzeć z helikoptera ponieważ malowane były w miejscach odpornych na deszcz – pod nawisami skalnymi i w jaskiniach.
IMG_7463
W całym parku znajduje się jedna droga asfaltowa i kilka gruntówek, zalewanych w sezonie mokrym. Ziemia Arnhema w sezonie mokrym jest niedostępna na kołach. Dotarcie do tych obszarów wymaga pieszej ekspedycji, prowadzonej w sezonie suchym gdy temperatura na skałach przekracza 50 stopni Celsjusza. Naukowcy muszą mieć więc zdrowie komandosów.

Mieszkające tu plemiona malowały w stylu x-ray. Oznacza to że na rysunku ryby oprócz ryby znajdziecie kompletny szkielet i zestaw wnętrzności.

IMG_7348

a czasem połkniętą inną postać

Kangur - egzekutor karający ludzi za przekroczenie Prawa (to nie żart)

Kangur – egzekutor karający ludzi za przekroczenie Prawa (to nie żart)

Ludzie pokazani są symbolicznie, zawsze z bardzo wyraźnie zaznaczonymi genitaliami. Ciekawe że często postaci mają atrybuty obu płci:

IMG_7473

wynika to ze specyficznej konwencji czasu aborygeńskich pieśni, w których często bohater zmienia płeć bądź postać. Żeby lepiej to zilustrować artysta zawierał na jednym rysunku stan sprzed i po przemianie.

Innym razem rysunki są dosłowne i pełnią funkcję ostrzeżenia. Na przykład przed grasującym w okolicy duchem, który goni kobiety, bije je swoim korzeniem(!) i na skutek tych razów zaraża dziwną chorobą

Widzicie korzeń?

Widzicie korzeń?

Mieszkańcy tych ziem uchwycili też akuratnie moment pierwszego kontaktu z białym człowiekiem. Myliłby się kto myśli, że Australię „odkryli” Anglicy. Rysunki są na tyle szczegółowe, że można na nich bez trudu rozpoznać XVI wieczny galeon, a więc okręt używany na 200 lat przed Cookiem. Tak jak w Afryce i Ameryce tak i tu Portugalczycy byli pierwsi. Zostawili mniej śladów, jako że obchodzili się delikatniej z „odkrywanymi”. Celem wyprawy był handel, a nie podbój kontynentu, więc przybysze zadowolili się się budową bazy handlowej na wyspie Timor.

Aborygeni byli bystrymi obserwatorami swoich gości. Anglicy postrzegani są jako ludzie trzymający ręce w kieszeniach i mówiący innym co mają robić.

W prawym dolnym rogu - Anglik

W prawym dolnym rogu – Anglik

Jeszcze bardziej tajemniczym miejscem jest Skarpa. Jest to ziemia na którą biali mogą wjechać tylko po uzyskaniu specjalnego zezwolenia. Aborygeni żyją tam po swojemu i są w zakresie podstawowych potrzeb samowystarczalni. Musi tak być, bowiem w sezonie mokrym obie drogi lądowe tam prowadzące są przecinane rwącymi rzekami.
Tradycyjny styl życia przewidywał migrację na rozlewiska w sezonie mokrym i powrót na wyżynę żeby przetrwać w upały pory suchej. Dzisiaj część ludzi żyje w pobudowanych przez rząd Australii communities, ale wielu z nich odbywa ciągle tradycyjne wędrówki po buszu w poszukiwaniu jedzenia i lekarstw. Do dzisiaj też zmarli w Kakadu Aborygeni wynoszeni są na skarpę na plecach żałobników w pięknie malowanych trumnach wykonanych z wydrążonego przez termity pnia eukaliptusa.

Nazwy geograficzne są tu nie bez znaczenia. W parku Kakadu na przykład, gdzie Aborygeni stanowią połowę zarządu, wiele miejsc zmieniło je na dawne. Wiszą też tablice tłumaczące ich znaczenie i proszące gości o stosowanie poprawnych określeń. W symboliczny sposób znaczą na mapie ziemie, na których ich dawni właściciele odzyskują wpływy. Trzeba przyznać, że brzmią przy tym znacznie wdzięczniej, chociaż są trudniejsze do zapamiętania niż angielskie nadane na cześć sponsora wyprawy. Dobrze podsumował to jeden z naszych przewodników:

– Czy wiecie jak nazywa się to drzewo o srebrnych liściach i korze jak papier? Zgadliście, Papierokorowiec Srebrnolistny.

Trudno trafić na anglojęzyczną nazwę ptaka składającą się z mniej niż trzech wyrazów. W ekstremalnych przypadkach spokrewnione gatunki rozróżniane są określeniami: mały, duży i… pośredni. Szczególnie groteskowy efekt uzyskać można tłumacząc aborygeńskie pieśni na angielski. Mówią one o zachowaniach zwierząt, przemianach pór roku i relacjach między żywymi stworzeniami. Nazwy zwierząt i roślin występują więc dość często a przetłumaczone rozsadzają rytmiczne wersy na kawałki.

Popularna legenda miejska mówi że pierwsze słowo, którego świat nauczył się od Aborygenów: kangaroo znaczy w jednym z języków aborygeńskich “nie rozumiem”. Nie jest to prawda. W narzeczu Guugu Yimidhirr określa ona kangura szarego. Inne gatunki miały swoje nazwy. Ponieważ dla Europejczyków kangur to zwierzę jak każde inne, rozróżnono je przez określenia: wielki, rudy, drzewny i ok. 50 innych rodzajów różniących się od siebie wielkością i posturą jak kot od konia.

IMG_7791

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *