Santa Claus is coming to town

Zawitaliśmy do światowego centrum kiczu, komercji i chińskiej tandety. Witamy was w Rovaniemi, wiosce Świętego Mikołaja.

9-12

14-7
W kilkudziesięciu sklepikach można:
– oślepnąć od setek choinek z migającymi światełkami,
– ogłuchnąć od wszechobecnej melodii ‚Jingle bells, jingle bells’
– o… siwieć od gadających ‚hoł, hoł, hoł’ mikołajów stojących w drzwiach każdego sklepu
– dostać mdłości od wszechobecnych wszędzie figurek Mikołaja, aniołków, skrzatów, Jezusa, reniferów, różańców, maskotek psów huskich, sani z krasnalami, stringów z nosem Rudolfa, wełnianych papuci, kul śnieżnych, t-shirtów, bombek, durnostojek, i innych.

Całość była oblegana przez turystów, wśród których naliczyliśmy szóstkę dzieci, nie licząc naszego. Reszta to dorośli spragnieni …, no właśnie – czego? Spotkania z ikoną Coca-Coli?

7-15
Próbowaliśmy w tym wszystkim odnaleźć echo magii z dzieciństwa. Poszliśmy na pocztę główną Świętego Mikołaja, gdzie przychodzą listy od dzieci z całego świata i Polska jest na 3 miejscu!

5-20

4-24

10-13

11-12
A jeśli chodzi o samego Man in Red, to po przedarciu się przez wszystkie ww stragany docieramy do sekretnych drzwi. Na drzwiach napis, że gratulują nam wiary i wytrwałości, że za drzwiami nie wolno robić zdjęć, i że samo wejście w odwiedziny do Mikołaja jest bezpłatne. To ostatnie jest szczególnie miłe, prawda? ;)
Wchodzimy. Ścieżka w półmroku prowadzi nas przez jaskinie, góry lodowe, aż do miłego, starodawnego pokoju. Jest tam wielki, drewniany zegar robiący bajkowe ‚tik – tok’ z wahadłem zwisającym przez klatkę schodową z wysokości dwóch pięter. Wahadło było dla Tolka największą atrakcją. Próbujemy go namówić na wejście do drugiego pokoju, w którym czeka Święty Mikołaj. Tolkowi nic to nie mówi, nie kojarzy czegoś takiego. Za to wahadło! To dopiero jest czaderskie urządzenie. Można się na nie patrzeć i patrzeć.
W końcu wpadam na pomysł i mówię:
– A chcesz zobaczyć krasnoludka?
Krasnoludek brzmi znajomo, Tolo widział go na obrazku w książce z wierszykami. Mały kiwa główką na ‚tak’. Ok, idziemy odwiedzić dużego krasnoludka.

Po wizycie możemy oczywiście wyjść, ale czemu by nie kupić pamiątkowego zdjęcia zrobionego przez elfiego fotografa? Tak, tak – wizyta za darmo, a zdjęcie 25 EUR.

12-10
I teraz kilka refleksji:
– z pobieżnych wyliczeń oszacowaliśmy, że Mikołaj przynosi dochód średnio dwóch tysięcy euro dziennie.
– z drugiej strony to musi być okropnie wyczerpujące zajęcie. Trzeba siedzieć cały dzień, mówić ‚hoł, hoł, hoł’, prowadzić te same mało inspirujące rozmowy, pozwalać się ciągnąć za brodę lub klepać po brzuchu, i uśmiechać do chichoczących pań próbujących usiąść Mikołajowi na kolanach.
– po trzecie – wyobraźcie sobie, że taki gość wypełnia dajmy na to formularz kredytowy w banku. I co wpisuje w rubryce zawód: Święty Mikołaj? Myślicie że dostanie jakikolwiek kredyt?

Tuż przed odjazdem robimy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie na kole podbiegunowym. Tym samym opuszczamy strefę dnia polarnego i zmierzamy na południe.

13-9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *