O tym że podróże kształcą…

…wiedzą nawet dzieci. Ale najciekawszych rzeczy można dowiedzieć się podróżując na temat własnego zaścianku.

Siedzę z kubkiem kakao na tarasie, namiot dachowy schnie za domem, wieje ciepły wiatr, świeci słońce. Pisać nie przeszkadza żaden komar.

W moim rodzinnym mieście stoi pomnik świętego Mikołaja. Porządnego świętego biskupa, żeby nie było, bo to porządne podhalańskie miasteczko. Niemniej odsłonięcie pomnika było dobrą okazją do zadzierzgnięcia partnerskich stosunków z Rovaniemi. Wieść gminna niesie, że fińska delegacja, wysiadłszy z pociągu skonstatowała ze zdumieniem: „Wy tu wcale nie macie komarów!”

Mój pierwszy dzień w pracy po miesięcznej nieobecności już skończony. Do pracy szybko dojechałem drogą ekspresową na której wolno rozpędzieć się teoretycznie do 120 a w praktyce 130 km/h. Mówią że ekspresówek i autostrad jest w Polsce mało. Zawsze warto równać w górę ale dobrze też wiedzieć że na Litewskich autostradach są przystanki autobusowe i biegają psy a na Łotwie czy w Estonii autostrad nie ma wcale.

Drogi takie wprawdzie sporo kosztują ale kosztowałyby znacznie więcej gdyby do ich budowy trzeba było drążyć w skale kilometry tuneli i budować dziesiątki wysokich mostów tak jak muszą robić Norwedzy.

Często narzekamy też na dziury. Na dalekiej północy na skutek dziełania ekstremalnych temperatur wiele dróg pęka w poprzek. Dzieje się tak dlatego że asfalt kurczy się na zimnie. Drogę można załatać co jednak w lecie powoduje odwrotny skutek – rozkurczający się asfalt „wypycha” łatę. Efekt przypomina nieco drogi osiedlowe. Na rzadziej remontowanych odcinkach co 50 m występuje na zmianę półmetrowy rów bądź potężny próg zwalniający.

Idę zrobić sobie kawę. Taką, która działa bardziej pobudzająco niż moczopędnie…

Location:Polska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *