Stoi na stacji lokomotywa Flåm

Nasza pierwsza samochodowa przeprawa promowa w Norwegii. Trasa Brimnes – Bruravik. Czas – 15 min. Cena 60 zł. Plus na rzecz Świnoujścia i jego darmowych promów :) Na promie spotykamy dwóch motocyklistów z Gdańska, którzy są na wyprawie dookoła Bałtyku. Tolek podziwia ich motory (brum, brum), oni podziwiają nasz namiot, a ich podziwiają Japonki. W końcu jedna z nich wykazuje się odwagą i podchodząc do maszyny pyta, czy może się z nimi sfotografować. Popełnili błąd grzeczności, bo pozwolili :) i za chwilę przez 5 minut pozowali z pozostałymi 25 paniami Japonkami. I każda na zdjęciu podnosiła w górę dwa palce w kształt symbolu Victory. Obserwowaliśmy ten spektakl z czystą fascynacją i za chiny nie pojmowaliśmy o co chodzi. Czemu Japończycy mają jakiś wewnętrzny przymus fotografowania się ze wszystkim co zobaczą??? Koło ratunkowe, doniczka z kwiatkami, słupek parkingowy, lampa uliczna, drzwi do toalety, kosz na śmieci, kompletnie obcy i niczym nie wyróżniający się motocyklista. Gdy już przedstawienie się skończyło (w oczach chłopaków widziałam lekki niepokój, czy panowie Japończycy też będą chcieli…), wymieniliśmy porozumiewawcze uśmiechy w lusterku bocznym, i zjeżdżamy z promu, każdy w swoją stronę.
Zamiast tunelu wybieramy drogę dookoła góry. Po drodze wodospady, jeziora górskie, serpentyny, i krajobrazy.

2-12
Zachęceni marketingowymi ulotkami kupujemy arcydrogie bilety na górską kolejkę Flåm.

1-15
W kasie okazuje się, że na najbliższe dwa pociągi wszystko już jest sprzedane, więc decydujemy się na kolejkę o 17:20. Przed nami 3 godziny czekania w miejscu, w którym jedyną atrakcją jest kolejka, komercyjne centrum pamiątek, i rejsy po fiordzie.

3-13
Na rejs nie zdążymy, a zbliża się pora tolkowej drzemki. Pakujemy się do auta i postanawiamy uśpić dziecko w najprostszy sposób, czyli jazdą. Wybieramy pierwszą lepszą drogę. Tolek usypia, a my odkrywamy, że jedziemy drogą wzdłuż torów kolejki :) I teraz nasza dobra rada – jeśli będziecie tu własnym transportem, odpuśćcie kolejkę. Autem co prawda nie dojedziecie do samego końca, ale naprawdę niewiele stracicie. Widoki, które i tak wam się ukażą będą oszałamiające. Jeśli jednak pojedziecie kolejką na górę to zróbcie to rano, tak aby później mieć czas na zejście w dół piechotą. Taki spacer polecam ja – wielbicielka widoków górskich do których mogę dotrzeć samochodem, więc musi być on naprawdę niezwykły. Można też wjechać kolejką, a potem zjechać w dół wynajętym na górze rowerem. No i oczywiście można też wejść na górę na piechotę, tylko po co, skoro można wjechać ;)

4-8

5-5

6-5

7-5

8-4

9-4
Na koniec wieczorny posiłek na parkingu. Coś takiego na pewno wzbudziło by komentarze w Polsce, w Niemczech, w Anglii. Tutaj pełen luz. Norwegia ma trochę inny odcień zwiedzania, turyści są bardziej wymięci, ubrani w kilkudniowe rzeczy, a jednocześnie mniej spięci, bardziej serdeczni i otwarci na kontakty.

10-4
Stajemy w Gudvangen. Jest godzina 23 z minutami. Słońce oświetla szczyty gór, u podnóża których się rozbijamy namiot.

11-3

12-3
Oczywiście domyślacie się już co nam szumiało do snu?

13-3

Jedna myśl nt. „Stoi na stacji lokomotywa Flåm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *