Dlaczego śnieg nie jest niebieski?

Być tutaj i nie zobaczyć lodowca to byłaby skucha. Drogę Trolli zamieniliśmy więc na Jostedalsbreen, największy europejski lodowiec. Choć w naszym wykonaniu to raczej była ‚zajawka’ lodowca. Nie zdecydowaliśmy się skorzystać z organizowanych wypraw na lodowiec z kilku powodów, ale radzimy jeśli też tu będziecie, to weźcie odpowiednie ubranie i zarezerwujcie sobie odpowiednią ilość czasu na taką wyprawę. My na pewno zrobimy tak następnym razem.
Na początku pojechaliśmy dokształcić się teoretycznie do muzeum lodowca w Fjaerland. Zwiedzanie muzeum z Tolkiem jest sporym wyzwaniem, ale myśleliśmy sobie, że pół godziny damy jakoś radę. No bo ile czasu można zwiedzać takie muzeum? O my naiwni.

1-19
Miejsce jest absolutnie fascynujące. W przystępny, a jednocześnie bardzo dokładny sposób opisuje wszystkie zagadnienia związane z lodowcami. Jest projekcja filmowa, są ścieżki podczas których można poczuć na własnej skórze czym są zmiany klimatyczne, jest odtworzona szczelina w lodowcu, w środku której zasymulowano błękitny półmrok, jaki panuje w prawdziwych szczelinach, oraz gdzie można posłuchać prawdziwych odgłosów wydawanych przez lodowiec – kapania wody, trzasków pękających kawałków lodu, głuchych dźwięków idącego lodowca. Do tego podmuchy zimnego powietrza nadające dośiwadczeniu dodatkowego posmaku :) Tolek jaskinię zwiedził sześć razy, cud, że od tych przeciągów nic nie złapał. Dowiedzieliśmy się, że lód jest niebieski tylko my tego nie widzimy, bo zwykle mamy do czynienia ze śniegiem lub lodem o bardzo małej gęstości lub w za małej ilości (gęstość świeżego kryształu śniegu to 0,1 g/cm3 a gęstość kryształu lodu lodowca wynosi 0,9 g/cm3). Nawet gruby dla nas lód – na jeziorze lub rzece, jest biały, bo jest w nim za dużo bąbelków powietrza i innych zanieczyszczeń. Ale prawdziwy kolor śniegu to błękit.
Wiem już też czym się różni lód z lodówki od tego z lodowca – w dużym skrócie strukturą i wielkością kryształów.
Oprócz szeregu faktów, mniej lub bardziej interesujących (największy, najgrubszy, najszybszy, najstarszy lodowiec, itp.), w muzeum za pomocą prostych eksperymentów, które z pasją przeprowadzaliśmy, przekonaliśmy się, że:
A) lodowiec jest złożony z dużych kryształów lodu, pomiedzy którymi może przepływać topiąca się woda. Na lodowcową kostkę z entuzjazmem wylewaliśmy zabarwioną wodę obserwując jak penetruje wnętrze lodu.

2-16
B) lód topi się pod wpływem ciśnienia (i m.in. dlatego lodowiec chodzi) – obrazował to drut przecinający lód na pół, przy czym przecięcie nad drutem zamarzało, tak że lod nie zostanie przecięty.

3-18

4-12
C) lodowiec wyrzeźbił fiordy. Na stole była kosta lodu, która można było przesuwać wzdłuż blatu. I po przyłożeniu linijki okazywało się, że od 1994 r. zwiedzający lodem wyżłobili już co nieco;)

5-9
D) woda spod spodu lodowca może posłużyć do wytworzenia energii. Tolek ze skupieniem przelewał hektolitry lodowcowej rzeki.

6-8

Można też było wytworzyć własną energię…

8-7

7-8
… lub na komputerze wybierając natężenie odpowiednich czynników samemu stworzyć dowolny etap epoki lodowcowej.

Gdy już ponaciskaliśmy wszystkie przyciski, zajrzeliśmy w każdą dziurę, przeczytaliśmy każdą tablicę, okazało się, że … spędziliśmy tu trzy i pół godziny!

Teraz nie pozostawało nam już nic innego, jak tylko zobaczyć na własne oczy ten twór natury. Wybraliśmy dwa jęzory widoczne z parkingu, bo już było za późno na prawdziwą wyprawę –

9-6

10-6

11-5
I teraz dwie dygresje:
Po pierwsze jak przygotowywaliśmy się do wyjazdu, w przewodniku po skandynawskich parkach wyczytałam, że w Norwegii woda ze wszystkich strumieni nadaje się do picia, prócz tej z lodowca, bo jest pełna drobnoustrojów powodujących zatrucia. Ponieważ przy planowaniu biwakowania na dziko musieliśmy założyć, że wodę będziemy uzupełniać właśnie ze strumieni, mailowo zadałam autorowi przewodnika pytanie jak rozróżnić, która woda jest skąd. Odpowiedź była prosta: woda z lodowca jest mętna. Gdy na miejscu zobaczyliśmy strumień pod lodowcem zrozumiałam jak naiwne było moje pytanie.
Czy spotkaliście kiedyś tak nieprzeźroczysty strumień górski?

12-5
Po drugie, z tymi kluczykami to było tak: koniecznie chciałam zobaczyć jak lodowiec chodzi. W muzeum napisano, że prędkość jęzora pod którym byliśmy to ok 2 metry na dzień. Michał powiedział, że nie mamy tyle czasu. Więc udając roztargnienie zatrzasnęłam kluczyki (obie pary) w środku. Niestety, uprzejmy Niemiec z campera dysponował skrzynką z tysiącem narzędzi do majsterkowania i udaremnił mój plan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *