Oko w oko z rekinem

Sydney pamiętaliśmy jako niesamowicie przyjemne miasto. Parki, architektura, wybrzeże, kawiarnie, plaża. Z zaskoczeniem odkryliśmy, że tego miasta już nie ma. Spacerowanie z dwójką od rana zmęczonych upałem dzieci (ciągle się nie zaklimatyzowały do końca), manewrowanie wózkiem wśród tłumu, brak możliwości zatrzymania się na szukanie ujęcia zdjęcia, bo wózek zaczyna krzyczeć i płakać, zero szans na przysiądnięcie w kawiarni na kawę, bo wózek jak wyżej, uff…

IMG_6237

IMG_6243

IMG_6244

IMG_6250

Było ponad 30 stopni, piątkowy tłum sydnejczyków i turystów zapełniał ulice i ostatnią rzeczą na którą mieliśmy ochotę było zwiedzanie. Zresztą nie czuliśmy takiej potrzeby – główne turystyczne punkty widzieliśmy poprzednim razem, a teraz z dzieciakami mieliśmy małe szanse na głębsze poznanie tego miasta.

Powłóczyliśmy się chwilę po Darling Harbour, bo chciałam znaleźć miejsce, które oczarowało mnie sześć lat temu – plac pełen eukaliptusów przez Centrum Aborygeńskim. Zapamiętałam je jako esencję Sydney, bo tam leżąc pod jednym z drzew pierwszego dnia po naszym przylocie walczyłam z jet lagiem kontemplując widok City – nowoczesne biurowce, wody zatoki, sztuka aborygeńska, egzotyczna roślinność.

Niestety nadbrzeże zostało trochę przebudowane, Centrum Aborygenskie się przeniosło i nie mogłam już odnaleźć tamtej ławki i tamtego klimatu. Może tak właśnie miało być? Już nie jestem tą samą osobą co sześć lat temu, więc nie da się „wrócić” do tego samego. Miałam nadzieję, że siadając w tym samym miejscu złapię namiastkę zachwytu, który pozostał w moich wspomnieniach, ale to jednak tak nie działa. Powroty mogą rozczarować, więc lepiej niektóre rzeczy zachować w pamięci bez testowania ich prawdziwości.

IMG_6253

Postanowiliśmy uciec przed upałem i zabraliśmy dzieci do jednego z najfajniejszych miejsc w tym mieście – Akwarium.

Podoba mi się sposób w jaki wystawa przekazuje informacje o morskim świecie zadziwiając i zachęcając do samodzielnego znalezienia odpowiedzi. Jako dorośli też nieźle się bawiliśmy, dowiadując się całej masy niepotrzebnych faktów, które opowiadają o różnorodności świata.

Na początek była sekcja o rekinach.

IMG_6259

Te największe na świecie ryby (uwaga! Wieloryb to nie ryba!) są jednymi z najmniej znanych. Jednocześnie są jednymi z najstarszych stworzeń na ziemi, starszymi niż dinozaury. Były w morzach już 400 milionów lat temu. Rodzą się na trzy sposoby: żywe, z jajowego worka, z jaja, które samica nosi w brzuchu.

Jaja rekinów

Jaja rekinów

W jajach rekiny przebywają od trzech do dwunastu miesięcy. Niesamowitym przeżyciem było zobaczenie żywego rekinka, który mieszkał w takim jaju! To Bamboo Shark, który po wykluciu się będzie miał 10 – 15 cm.

IMG_6274

Rekiny znajdują pożywienie korzystając z kilku zmysłów. Po pierwsze mają wzdłuż ciała sensory, które wyczuwają ruch wody – w ten sposób lokalizują inne, poruszające się stworzenia. Jednakże wbrew powszechnej opinii nie atakują nurków, których lokalizują, bo odstrasza je hałas wydychanych bąbelków powietrza. Za to całkiem możliwe, że większość ataków na surferów i snorkujące osoby bierze się stąd, że w kostiumach przypominają oni foki.

IMG_6385

Drugim ze zmysłów jest słuch. Rekiny potrafią słyszeć na odległość około 80 metrów. Przypuszcza się, że rekiny nie komunikują się za pomocą dźwięków. Najlepszym ich zmysłym jest węch – potrafią wyczuć martwego wieloryba z odległości 6 kilometrów!

Korzystają też z receptorów dookoła szczęki i nosa, które wykrywają pole elektromagnetyczne wytwarzane przez inne stworzenia (przy skurczu serca i mięśni).

I na koniec jest wzrok – mimo, że potrafią widzieć do 30 metrów, w większości przypadków widoczność w wodzie ograniczona jest do 10 metrów.

Tolek zwiedza interaktywnie

Tolek zwiedza interaktywnie

W dziale z pingwinami można było pokręcić kołem w celu wydania (z koła) dźwięków pingwinów w różnych sytuacjac przy znalezieniu: jedzenia, kobiety na randkę, wroga do bijatyki, czy po prostu gadaniny bez sensu. Tolek przestraszony powiedział, że od tego hałasu bolą go kolana (mówi tak odkąd na świecie pojawił się Kaj) i poszedł wysiadywać jajo z małym pingwiniątkiem. A że to dwudziesty pierwszy wiek zamiast żmudnego wysiadywania, wystarczyło nacisnąć przycisk i w gablocie pojawiał się uroczy hologram.

IMG_6344

Potem utknęliśmy przy ogromnej soczewce, która powiększała kilkunastokrotnie koniki morskie i smoki morskie.

IMG_6316

Te ryby (tak, tak – ryby) są zadzwiającymi stworzeniami. Na przykład tylko samce mają specjalną torbę na brzuchu w której przechowują swoje młode!

IMG_6312

A kuku!

A kuku!

IMG_6301

I smok morski we własnej osobie.

I smok morski we własnej osobie.

Normalnie te zwierzątka mają po kilka centymetrów, a dzieki tak skonstruowanemu akwarium można je było oglądać jakby były wielkości sporej wiewiórki. Po kilku minutach stania przed światem koników Tolek rzucił w przestrzeń od niechcenia: Tato, jaki tam w środku jest ogromny kamień. Może by go tak obsikać?

IMG_6314

Cudem zdążyliśmy z wyjęciem woreczka – do – sikania (wyjaśnienie: patrz opis pobytu w Portugalii).

Kraby były kolejnym przystankiem na trasie zwiedzania.

IMG_6347IMG_6358

IMG_6366

Te byLy długie na ponad pół metra!

Te byLy długie na ponad pół metra!

Były tam też malutkie ośmiornice (sorry za brak zdjęcia, ale jak wygląda ośmiornica każdy widzi na google images), które są generalnie mało inteligente, ale za to niesamowicie ciekawe (a od ciekawości do wiedzy to tylko krok…). Dlatego do akwarium wrzucane są dla nich zabawki, żeby mogły je macać, badać i w ten sposób ciekawie spędzać czas. I co jakiś czas zabawki muszą być wymienione, bo ośmiornice zaczynają się nimi nudzić. Tak samo jak moje dzieci… Ja gdy się tego dowiedziałam przy poprzednim pobycie tutaj, miałam potem problem z jedzeniem ośmiornic. No normalnie te pokrojone w krążki macki stawały mi w gardle, gdy wiedziałam, że mogły się wcześniej bawić patyczkiem, muszlą lub wodorostem.

Zdjęcie zastępcze za ośmiornicę

Zdjęcie zastępcze za ośmiornicę

Oczywiście w Akwarium jest podwodny tunel, a nawet dwa, z rekinami, płaszczkami i innymi stworami.

A to kto?

A to kto?

A to płaszczka właśnie.

A to płaszczka właśnie.

W tle leciał motyw ze „Szczęk”, a my staliśmy z nosami przyklejonymi do szyby i w milczeniu oglądaliśmy te niesamiwite zwierzęta, od których dzieliła nas tylko grubość owej szyby, bo podpływały tuż obok nas. Niesamowite uczucie, gdy uda się zwolnić w pędzie zwiedzania (sprzedając komuś dzieci – np. starszym turystom, zachwyconym naszą dwójką blondynków) i tak patrząc w głąb wody uświadomić sobie, że oglądamy coś, na co normalnie, w naturze nie mamy szans. Że możemy naprawdę stanąć oko w oko ze stworzeniami, których (najlepiej) nie będziemy mogli inaczej zobaczyć. Fascynujące.

IMG_6390IMG_6377

A w tunelu mieszka też krowa morska. I wiecie co? Zdradzimy wam sekret. Pewnie nas za to zdejmą z facebooka, zamkną bloga, wyślą siły specjalne do zarekwirowania komputera, i będziemy musieli uciekać jak szef Wikileaks’a, ale trudno – dobro ludzkości jest najważniejsze.

Oto sekret rangi top secret:

Sałata tuczy.

Przeczytajcie codzienne menu krowy morskiej.

Codzienne menu krowy morskiej.

Serio. Wmawiali Wam, że jak jecie burgera z Maca, to cały tłuszcz jest w tym przepysznym zbitku mielonych racic i penisów (ze to słowo pewnie też wylecimy z FB, ale jakoś źle mi brzmi: mielone siusiaki), a pozostałe kalorie w białym pieczywie (jeśli można pieczywem nazwać bułkę od Maca). A to jedna wielka ściema. Krowa morska nie je kotleta ani bułki. Je wyłącznie sałatę. Pięć razy dziennie jak w każdej diecie. I jak wygląda???

Krowa morska próbująca schować się za niepozornymi rybkami.

Krowa morska próbująca schować się za niepozornymi rybkami.

Na koniec jeszcze jedna atrakcja – możliwość całkiem legalnego, a nie ukradkiem, pogłaskania rozgwiazd, jeżowców (tych ołówkowych niekłujących, żyjących na płyciznach) i morskiej kiełbaski (taka glizda, przypominająca w dotyku ślimaka). Dodatkowo mogliśmy potrzymać w ręku prawdziwe jaja rekinie!!! Bawiliśmy się lepiej niż dzieci, które jeszcze nie doceniały niezwykłości przeżycia.

IMG_6395

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *